Droga, wierzba sadzona w艣r贸d zielonej 艂膮ki,
Na kt贸rej pierwsze jaskry 偶贸艂ciej膮 i mlecze.
Po艣r贸d wierzb po kamieniach w膮ska struga ciecze,
A pod niebem wysoko 艣piewaj膮 skowronki.

W艣r贸d tej 艂膮ki wilgotnej od porannej rosy,
Droga, ktor膮 co 艣wi臋to szli ludzie ze 艣piewk膮,
Idzie sobie Pan Jezus, wp贸艂nagi i bosy
Z wielkanocn膮 w przebitej d艂oni choragiewk膮.

Naprzeciw idzie ch艂opka. Ma kosy z艂ociste,
艁owicka jej sp贸dniczka i pi臋kna zapaska.
Pozna艂a Zbawiciela z 艣wi臋tego obrazka,
Upad艂a na kolana i krzykn臋艂a: "Chryste!".

Bije g艂ow膮 o ziemi臋 z serdeczn膮 rozpacz膮,
A Chrystus si臋 pochyli艂 nad kl臋cz膮cym cia艂em
I rzeknie: "Powiedz ludziom, niech wi臋cej nie p艂acz膮,
Dwa dni le偶a艂em w grobie. I dzi艣 zmartwychwsta艂em."

Jan Lecho艅

B贸g odrzuci艂 ten kamie艅

B贸g odrzuci艂 ten kamie艅 jakby nic nie wa偶y艂
I wsta艂 tak lekko z grobu,
偶e na twarzach stra偶y
Nie by艂o wida膰 l臋ku i zdumienia
Mo偶e nie zobaczyli nawet,
偶e si臋 艣wiat odmienia

B贸g zmartwychwsta艂,
odwali艂 groby naszych dom贸w
Gdzie tak ju偶 dobrze we 艣nie dusznym by艂o
I nie przepu艣ci艂 tej nocy nikomu
Spod ciep艂ych pierzyn wywleka艂 nas si艂膮

B贸g zmartwychwsta艂,
odwali艂 groby naszych dom贸w
By艣my stan臋li. Na 艣wiat艂o spojrzeli
By艣my wo艂aniem wielkim odetchn臋li

Ernest Bryll
z tomu "Golgota Jasnog贸rska"", 2001

Nad jeziorem

Po Zmartwychwstaniu Panie, poszli艣my na Twoje wezwanie
Do Galilei. Naprawd臋 nie by艂o w nas wiele nadziei

Wszyscy nad Genezaret s艂awnym jeziorze starym
Bezradnie przycupn臋li

Czy chcieli艣my by膰 razem? Nikt nie rozpali艂 od razu
Nawet ogniska. To wszystko
A te偶 najprostszej potrawy
Nikt nie mia艂 na to spotkanie

Dlaczego? Czy wielkie sprawy
Umar艂y przed Zmartwychwstaniem
I nic si臋 nowego nie stanie?

Bo co jest z Jego cia艂em
Zmartwychwsta艂? Czy tak si臋 zdawa艂o
艢mier膰 z 偶yciem si臋 popl膮ta艂a?

Samotni. Milczeli. Siedzieli

A On szed艂 rado艣nie. Bardzo Ludzki i Wieczny
Ni贸s艂 smaczn膮 ryb臋 聳 偶eby na spotkaniu
Radowa膰 si臋 wsp贸ln膮 pie艣ni膮 i ryby smakowaniem
Bo wr贸ci艂 do nas, do swoich. Wo艂a艂 聳 Obud藕cie si臋 wreszcie
Upieczcie na ogniu ryb臋. Jestem. Nie gapcie si臋 na mnie
Bez my艣li bez wspomnienia w strachu niezrozumienia
Nie l臋kajcie si臋. Cieszcie.

Ernest Bryll

Zmartwychwsta艂y

Spokojno艣膰 senna i milczenie
w srebrnej melodii ksi臋偶ycowej
na niesko艅czone sz艂y przestrzenie,
ciche na wzg贸rzach snuj膮c cienie
i zatapiaj膮c si臋 w parowy.

Wysoko k臋dy艣 po g贸r zboczy
ksi臋偶yc z艂ociste s艂a艂 mg艂awice
p艂yn膮c w ot臋czy mgie艂 przezroczej
i po odleg艂ej m贸rz roztoczy
wi贸d艂 t臋skne, l艣ni膮ce swe 藕renice.

艢wiat w nocnym chyli艂 si臋 omdleniu
w zadumy sennej g艂uche tonie
i tylko kwiaty w zwiewnym tchnieniu
b艂yszcz膮cym w nieba zamy艣leniu
dalekim gwiazdom s艂a艂y wonie.

I by艂a cisza i pustkowie
doko艂a grobu w 艣cianie skalnej;
posn臋li twardym snem str贸偶owie,
wzi膮wszy swe tarcze za wezg艂owie,
z grot dziryt贸w b艂yszcza艂 stalny.

Wtem wieko z g艂azu wstecz opad艂o
i na ksi臋偶yca 艣wiat艂o bia艂e
z twarz膮 艣miertelnie wyszed艂 zblad艂膮
Chrystus owity w prze艣cierad艂o
i o grobow膮 wspar艂 si臋 ska艂臋.

I jakby odchodzi艂y owe
moce, co Go zbudzi艂y w grobie,
pochyli艂 z wolna na pier艣 g艂ow臋
i siad艂 na wieko grobowcowe,
czo艂o swe kryj膮c w d艂onie obie.

Na jego barki i na w艂osy
pada艂a jasno艣膰 z艂ot膮 smug膮
i kilka kropel 艣wietlnej rosy
rzuca艂y na艅 naskalne wrzosy聟
siedzia艂 i patrza艂 w pustk臋 d艂ugo.

Na ciemnym niebie gwiazdy zblad艂y
a skraj si臋 wschodu ju偶 zabiela,
On jeszcze siedzia艂 w sen zapad艂y
i na zroszon膮 ziemi臋 pad艂y
dwie gorzkie 艂zy Odkupiciela.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Posted聽
Apr 12, 2020
聽in聽
Local News
聽category

More from聽

Local News

聽category

View All

Join Our Newsletter and Get the Latest
Posts to Your Inbox

No spam ever. Read our Privacy Policy
Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.